Przeładowany czytnik RSS

Problem jest prosty: po dodaniu trzystu źródeł do czytnika RSS, z których wiele to strony z wiadomościami albo agregatory, ilość artykułów do przeczytania, filmów do obejrzenia i podkastów do odsłuchania rośnie do granic możliwości. Na moje szczęście, taki problem mam nie tylko ja, i dużo osób mądrzejszych ode mnie w tej materii ma coś sensownego do powiedzenia. Na początek czytanki, przez które przebrnąłem:

Strumień świadomości w trakcie czytania:


Dobra, mam kilka pomysłów.

Pomysł pierwszy: powtórzenia. Bardzo dużo kanałów, które śledzę, dotyczy polityki. Większość informacji na tych kanałach mocno się powtarza. Z drugiej strony cenię sobie różnorodność komentarzy, poziom wnikliwości czy nawet styl, więc niektóre powtórzenia są akceptowalne. Moje polecajki z kategorii "Polityka":

Pomysł drugi: szorty 🩳. Dużo kanałów jutubowych publikuje fragmenty swoich programów w postaci krótkich filmów, przez co zamiast jednego wpisu na publikację mamy ich siedem - pełny film plus sześć szortów. Na szczęście istnieje możliwość subskrybowania pojedynczych list, a YouTube automatycznie tworzy listy dla pełnych filmów, krótkich filmów oraz strumieni na żywo. W ten sposób z większości kanałów można wywalić spam. W przypadku innych, można subskrybować cały kanał.

Dobrym przykładem kanału z dobrej jakości szortami jest Elektryfikacja Jakuba Wiecha - no bo paczcie to złoto:

Pomysł trzeci: wywalenie agregatorów oraz spamerów. Trzy konkretne przykłady - oczywiście jest ich więcej, to coś, co trzeba monitorować na bieżąco:

Pomysł czwarty: testowanie subskrypcji. Utworzyłem osobną kategorię w moim czytniku, do którego będę wrzucał nowe subskrypcje do obserwacji. Jeśli po jakimś czasie stwierdzę, że mnie nie obciążają zanadto, przesunę je do głównej kategorii. Myślę, że to pomoże mi lepiej kontrolować dodawanie nowych źródeł.

Pomysł piąty: przycisk "oznacz wszystko jako przeczytane" nie gryzie. Nieprzeczytane artykuły nie wrócą w nocy i nie zrobią nikomu krzywdy. Za tydzień i tak będzie kolejna porcja artykułów nie do ogarnięcia. Używanie tego przycisku to wyraz szacunku do własnego czasu.

Pomysł szósty: zawsze jedno źródło. Niektórzy twórcy mają bloga, podcast, kanał na jutubie, fejsa, twittexa, instagrama - i na każdym z nich publikują coś odrobinę innego. Chęć śledzenia tego wszystkiego naraz powoduje koszmarną ilość duplikatów. Reguła jest prosta: jeden twórca - jedno źródło. Trzeba się pogodzić z tym, że niektóre rzeczy umkną. Skoro ktoś publikuje coś na Instagramie, to ta rzecz po prostu nie może być ważna.

Myślę, że to dobra podstawa do ujarzmienia chaosu. Czas na wdrożenie.

Chodź, jest debata