Przeładowany czytnik RSS
Problem jest prosty: po dodaniu trzystu źródeł do czytnika RSS, z których wiele to strony z wiadomościami albo agregatory, ilość artykułów do przeczytania, filmów do obejrzenia i podkastów do odsłuchania rośnie do granic możliwości. Na moje szczęście, taki problem mam nie tylko ja, i dużo osób mądrzejszych ode mnie w tej materii ma coś sensownego do powiedzenia. Na początek czytanki, przez które przebrnąłem:
- https://enocc.com/blog/2025-11-12-read-web-seasonally.html
- https://willhopkins.dev/i-dont-like-to-read-later
- https://willhopkins.dev/seasonal-reading
- https://marco.org/2011/09/04/sane-rss-usage
- https://willhopkins.dev/feed-readers-and-me
- https://arstechnica.com/information-technology/2011/09/why-keeping-up-with-rss-is-poisonous-to-productivity-sanity
Strumień świadomości w trakcie czytania:
- pomysł: oznaczenie elementu do przeczytania powinno go zapisywać z datą ważności - po jej upłynięciu element po prostu znika z listy. Do rozważenia, czy data ważności powinna być stała czy zmienna (zmienna to kolejny koszt poznawczy)
- kupowanie książek i nieczytanie ich ma swoją nazwę: tsundoku
- faktycznie wśród moich kanałów jest bardzo duża powtarzalność informacji, dobre miejsce do optymalizacji
- napisać skrypt, który mierzy częstotliwość publikacji każdego kanału - najlepsza jest duża ilość rzadko publikujących stron
- niektóre z wrzuconych wyżej artykułów zostały napisane w prehistorii - czyli wtedy, gdy RSS był jeszcze na tyle popularny, że przeglądarki domyślnie go obsługiwały, a swoje kanały miał np. Facebook czy Twittex
- śmieszne: w 2011 roku dużo osób argumentowało, że w RSSach jest śmietnik, i że łatwiej jest im czerpać informacje z Facebooka i Twittexa - well, well, well, how the turntables...
Dobra, mam kilka pomysłów.
Pomysł pierwszy: powtórzenia. Bardzo dużo kanałów, które śledzę, dotyczy polityki. Większość informacji na tych kanałach mocno się powtarza. Z drugiej strony cenię sobie różnorodność komentarzy, poziom wnikliwości czy nawet styl, więc niektóre powtórzenia są akceptowalne. Moje polecajki z kategorii "Polityka":
- Polityka Insight - za kompetencje branżowe. Dodatkowo ich kanał na YouTube publikuje program "Dzieje się", który też jest dobry
- OKO.press - za różnorodność tematów, dobre śmieszki Dominiki Sitnickiej oraz wynikowe kiśnięcie Agaty Szczęśniak
- ORB - bo dobra piguła i poziom memiczności
Pomysł drugi: szorty 🩳. Dużo kanałów jutubowych publikuje fragmenty swoich programów w postaci krótkich filmów, przez co zamiast jednego wpisu na publikację mamy ich siedem - pełny film plus sześć szortów. Na szczęście istnieje możliwość subskrybowania pojedynczych list, a YouTube automatycznie tworzy listy dla pełnych filmów, krótkich filmów oraz strumieni na żywo. W ten sposób z większości kanałów można wywalić spam. W przypadku innych, można subskrybować cały kanał.
Dobrym przykładem kanału z dobrej jakości szortami jest Elektryfikacja Jakuba Wiecha - no bo paczcie to złoto:
Pomysł trzeci: wywalenie agregatorów oraz spamerów. Trzy konkretne przykłady - oczywiście jest ich więcej, to coś, co trzeba monitorować na bieżąco:
- strona mojego miasta (wspaniale, że w ogóle ma RSSa!) - na której swoje informacje publikują chyba wszystkie urzędy i wydziały. Być może warto ograniczyć do np. mojej dzielnicy oraz jednego lub dwóch najważniejszych tematów, np. transport i infrastruktura
- MacRumors - dużo ważnych informacji z branży, ale również dużo reklam udających promocje. Tutaj chyba lepiej zdać się na ludzi z branży, których jest zadziwiająco dużo
- Publicystyka NGO.pl - wygląda jak agregator dla dziesiątek organizacji, więc liczba publikacji jest nie do ogarnięcia. Przy okazji: NGO.pl NIE MA WŁASNEGO RSSA - WSTYD! Na szczęście mają mnie.
Pomysł czwarty: testowanie subskrypcji. Utworzyłem osobną kategorię w moim czytniku, do którego będę wrzucał nowe subskrypcje do obserwacji. Jeśli po jakimś czasie stwierdzę, że mnie nie obciążają zanadto, przesunę je do głównej kategorii. Myślę, że to pomoże mi lepiej kontrolować dodawanie nowych źródeł.
Pomysł piąty: przycisk "oznacz wszystko jako przeczytane" nie gryzie. Nieprzeczytane artykuły nie wrócą w nocy i nie zrobią nikomu krzywdy. Za tydzień i tak będzie kolejna porcja artykułów nie do ogarnięcia. Używanie tego przycisku to wyraz szacunku do własnego czasu.
Pomysł szósty: zawsze jedno źródło. Niektórzy twórcy mają bloga, podcast, kanał na jutubie, fejsa, twittexa, instagrama - i na każdym z nich publikują coś odrobinę innego. Chęć śledzenia tego wszystkiego naraz powoduje koszmarną ilość duplikatów. Reguła jest prosta: jeden twórca - jedno źródło. Trzeba się pogodzić z tym, że niektóre rzeczy umkną. Skoro ktoś publikuje coś na Instagramie, to ta rzecz po prostu nie może być ważna.
Myślę, że to dobra podstawa do ujarzmienia chaosu. Czas na wdrożenie.